Ostatnio spotkałam się na kawie z jedną z moich starych znajomych. Wiedziała, że od lat jestem zaangażowana w świat marketingu, ale nigdy nie wnikała w szczegóły mojej pracy.
– Co tam u ciebie, jak się masz? – zapytała, unosząc filiżankę do ust.
– Dobrze, dziękuję. Ostatnio wiele pracuję nad MAPSami i strategiami marki – odpowiedziałam z entuzjazmem.
Jej spojrzenie nabrało zaciekawienia. – A te MAPSy, to tak właściwie co to jest?
– W zasadzie model nieświadomości, ponieważ łączy w sobie elementy mocno związane z nieświadomością, takie jak metafory głębokie, archetypy, pytania i symbole.
Zaśmiała się lekko. – Brzmi skomplikowanie. I naprawdę stosujesz go w procesie budowania marki?
-Owszem, tak.
-A po co marce nieświadomość?
Przez moment byłam w szoku. Jak to wytłumaczyć w sposób prosty i zrozumiały?
-Mam ci wytłumaczyć tak po marketingowemu, po ludzku, czy jak dla siedmiolatka?
-Jak dla siedmiolatka. Zawsze mówiłaś, że trzeba umieć tłumaczyć skomplikowane rzeczy w prosty sposób.
Uśmiechnęłam się. – OK. Czy ten siedmiolatek, któremu mam to tłumaczyć był już w Pleciudze?
– Tak
-Jak jesteś w holu Pleciugi, to możesz zobaczyć lalki, które brały udział w przedstawieniach. Są naprawdę pięknie wykonane. Z pewnością zwracają uwagę, ale są nieruchome. Nie nawiązują z tobą żadnego kontaktu. Można je porównać do marek, które mają piękne i dopracowane logo i na tym poprzestały.
Zaśmiała się. – Brzmi znajomo.
-A teraz wyobraź sobie bardziej zaawansowaną lalkę. Ma mechanizmy, które pozwalają jej ruszać rękami czy nogami. Jej oczy potrafią mrugać. Gdy ją zobaczysz, myślisz, że jest fajna. Ale ciągle czegoś jej brakuje. Jest to marka wspomagana działaniami agencji marketingowych i AI. Zazwyczaj ma już pewną strategię, ale to jeszcze nie do końca jest to.
Kiwnęła głową.
– Jest jeszcze jeden poziom zaawansowania – lalka, która jest bohaterką przedstawienia. Jeśli byłaś kiedykolwiek przedstawieniu w Pleciudze lub innym teatrze lelek, doskonale wiesz, o co mi chodzi. Mamy poruszającą historię i jej bohaterów. Lalki poruszane ręką i sercem animatora ożywają. Poruszają się na scenie z pełną gracją, wchodzą w przygodę, przezywają emocje… Kiedy oglądasz spektakl, zapominasz, że to tylko lalki.
Zamyśliłam się na chwilę i dodałam:
– Lalka może być ta sama, ale w zależności od tego, w jaki sposób jest animowana, dostarcza nam zupełnie innych wrażeń. Z marką jest podobnie. I dochodzimy do oczywistego wniosku, że marka, tak jak lalka w teatrze, nie ma podświadomości. Sekretem jest animator, który ma świadomość tego, w jaki sposób nią poruszać. Jeśli animator wie, jaką lalka czy marka ma osobowość, która w dużej mierze oparta jest na nieświadomości, i umie się w nią wczuć, tym lepsze mamy przedstawienie.

Jeśli i Ty drogi Czytelniku chcesz dowiedzieć się, jak określić osobowość i głębię marki oraz nauczyć się, w jaki sposób nią animować, skontaktuj się ze mną – pierwsza, półgodzinna konsultacja jest bezpłatna.
