Istnieje naprawdę wiele powodów, dla których „tego się nie robi”.
Bo nie wiem.
Nie mam pojęcia, że coś takiego istnieje. OK. Teraz już wiesz 🙂
Bo cudownych klientów mam.
Świetnie. Doskonale Cię rozumiem i gratuluję. W sekrecie Ci powiem, że też takich mam. Moi obecni klienci, dla których tworzę teksty, są naprawdę cudowni, kochani i idealni. Dokładnie tacy, jakich sobie wymarzyłam, tworząc profil idealnego klienta około 10. lat temu 🙂
Bo nie mam takiej potrzeby.
Prowadzę firmę od X lat i jakoś to idzie. Czy wiesz, co jest kluczowym słowem w tym zdaniu? „Jakoś”. Jeśli „jakoś” równa się „dokładnie tak, jak bym tego chciał” to świetnie. Jeśli nie, to może jednak warto poświęcić chwilę na to, żeby zastanowić się, z jakimi klientami chcesz współpracować, a z jakimi nie?
Bo to trudne.
Zgadzam się, nie jest to proste dla kogoś, kto robi to po raz pierwszy. Z drugiej strony kto powiedział, że musi być to zrobione perfekcyjnie? To ma być coś, co będzie dla Ciebie użyteczne, a nie coś, co ma zająć pierwsze miejsce w konkursie: Najbardziej Zajebisty Profil Idealnego Klienta Ever.
Bo to nudne.
Hmm… Fakt, może takim być, jednak nie ma odgórnego nakazu. Kto powiedział, że nie można bawić się tym procesem, rysując swojemu idealnemu klientowi rude wąsy lub kolczyki w nosie?
Bo mam w głowie.
W takich przypadkach, aż kusi mnie, żeby doprecyzować: w głowie czy w d*pie?
Bo to kosztuje.
Tak, o ile zatrudnisz do tego kogoś z zewnątrz. Zawsze jednak możesz to zrobić samodzielnie – w kolejnych wpisach pokażę Ci, jak to zrobić.
Bo świat nie jest idealny.
Świat nie jest idealny. Nie ma idealnych klientów. Twój produkt lub usługa również nie są…
Mnie też przeraża myśl, co by było, gdyby moi klienci zrobili profil idealnego dostawcy. Czy bym się załapała? I właśnie ta myśl, jak żadna inna, potrafi postawić mnie do pionu. A Ciebie?
Bo nie mam czasu.
Przyjmuję do wiadomości. Ja też 🙂
Bo nie wiem, po co mi to potrzebne.
Świetnie. O tym właśnie będzie mój następny wpis blogowy 🙂
